niedziela, 5 kwietnia 2015

                                 Rozdział 6-,,Możesz mieszkać u mnie''

Natsu:
Nadal nie mogę w to uwierzyć, Lucy do nas wróciła. Impreza trwała w najlepsze gdy uslyszałem rozmowe Lucy i Miry.
-Lucy, myślałaś już gdzie będziesz spać?
-Ach zupełnie o tym zapomniałam!
Podeszlem do nnich i powiedziałem.
-Dopuki niczego nie znajdziesz możesz mieszkać u mnie.
-Naprawde? Dziękuję ci Natsu!
-Dużo dzisiaj przeszłaś może już pójdziemy?
-Tak w myślach mi czytasz.-powiedziała uśmiechając się.
W domu Natsu:
-Natsu?
-Tak
-Mam proźbę, chciałabym się umyć a nie mam nic na przebranie.
-Ach no tak zupełnnie o tym zapomniałem- powiedziałem podszedłem do szafy i wyciągnęłem jakąś bluzkę i rzuciłem w stronę dziewczyny.
-Dzięki- powiedziała i zniknęła za drzwiami łazienki, po chwili dało się słyszeć szum wody.
Po 30 min.
Lucy wyszła z łazienki w białej bluzce z czarnym smokiem sięgającej jej do połowy ud. Jej mokre bląd włosy delikatnie spływały na ramiona.
-Teraz ty możesz iść.
-Ok-powiedziałem i ruszyłem w stronę łazienki.
Lucy:
-Trochę tu się zmienilo-stwierdziłam widząc porządek w całym domu, zamiast hamaka stalo duże dębowe łóżko nad którym wisiała pamiętna tablica z ważnymi dla chłopaka wydarzeniami. Gdy do niej podeszla w oczy rzuciło się zdięcie na samym środku. Zdięcie przedstawiało wesołych członków gildii, w centrum tłumu stala ja przytulana przez Levi i Erzę. Pod zdięciem napisane bylo koślawym pismem Natsu:
                                                         ,,Lucy do nas wróciła''
Zdięcie bylo z dzisiaj powieszone zostalo przez chłopaka gdy się kompałam. W kącikach moich oczu pojawily się łzy, nie zauwarzyłam gdy Natsu do mnie podszedł i mnie przytulił machinalnie oddałam uścisk.
-Bardzo mi cię brakowalo Lucy.-powiedzial smutnym głosem różowowłosy.
-Mnie ciebie też, przepraszam że zniknęłam.
-Ćśśśśśśśśś, to co się stało to tylko i wyłacznie moja wina.
-Ale.....
-No już, jestem strasznie głodny zjadłbym konia z kopytami!!
-Mogę coś ci ugotować.
-Tak.
Dziewczyna poszła do kuchni i wyciągnęła potrzebne rzeczy do przyrządzenia naleśników. Po 15 min. wszystko było gotowe.
-Smacznego!
-Lucy, ty naprawdę świetnie gotujesz!!
-Dziękuję.-powiedziałam i mimowolnie się zarumienilam.
-O, coś mi się własnie przypomniało!
-Co takiego?
-Po twoim zniknięciu wszystkie rzeczy z mieszkania w którym mieszkałaś dałem do siebie na strych. No wiesz nie chciałem by je wyrzucono, ciągle miałem nadzieję że wrócisz-powiedzial lekko rumieniąc się pod koniec zdania.
Patrzyłam na niego wielkimi oczami ale po chwili uśmiechnęłam się do niego cieplo.
-Dziękuję Natsu, naprawdę dziękuję.
-Ech, jestem naprawdę zmęczony idziemy spać?
-Tak!!
-Mam iść na kanapę?
-Nie, tyle razy przecierz razem spaliśmy.-chłopak zarumienił się ja też gdy przetrawiłam to co powiedzialam. Połorzyliśmy się w łóżku.
-Dobranoc Natsu.
-Dobranoc Lucy-powiedział i oboje zasnęliśmy.

                                                                                                                                        ~Hoshi

piątek, 3 kwietnia 2015

                                   Rozdział 5-,,Wróciłam''

W gildii Fairy Tail dzień jak codzień .Wszyscy uśmiechali się i pili ale każdy kto ich znał wiedział, że to tylko rutyna. Dziś mija pół roku od śmierci ich przyjaciolki Lucy, jedyną osobą która smutna siedziała w ciemnym kącie gildi był rożowowłosy chłopak. Siedział przy stole z głową opartą o stół w pewnym momencie zmarszczył brwi i podniusł głowę spoglądając na drzwi, dziwne zdawało mu się że czuje jakiś znany zapach. Pewnie mu się zdawało. Nagle wielkie drzwi gildii otwarły się z donośnym skrzypnięciem, do głównej sali weszła postać w ciemnym plaszczu, stanęła na środku gildi ze spuszczoną głową. Wszelka wrzawa ucichła i wszyscy wpatrywali się w przybyłą postać. Nieznajomy sięgnął ręką do góry i zsunął z głowy kaptur płaszcza ukazując światu swoje bląd włosy i zaszklone czekoladowe oczy.
-Wróciłam, mina!!-powiedziała Lucy do oniemiałych przyjaciół.
-Lucy!!-na dziewczynę rzucili się wszyscy członkowie gildi.
-Co tu się dzieje -na barierce pojawił się Mistrz Fairy Tail.
-Lucy? Ale ty nie żyjesz.
-Ja? Nigdy nie czółam się lepiej!
-Dobrze, chodź do mnie do gabinetu a wszyscy IMPREZKA!!!
-Aye, sir!!
W gabinecie Makarova:
-Bardzo sie cieszę że wrócilaś ale czy mogłabyś mi powiedzieć gdzie się podziewałaś przez caly ten czas? Wszyscy myśleli że nie żyjesz.
-Eto, byłam w Świecie Gwiezdnych Duchów, gdzie król użył silnego zaklęcia by mnie uleczyć. Ogólnie byłam tam 2 dni ale tam czas leci wolniej.
-A pamiętasz morze to zaklęcie?
-Hoshi no joumo czy jakoś tam.
-Aha, dobrze dziękuję morzesz już iśc u nas nie było cię aż pół roku.
-Dobrze, do zobaczenia mistrzu!
-Ciekawe muszę ją mieć ją na oku.-powiedział dziadzius gdy dziewczyna wyszła.

                                                                                                                                     ~Hoshi

czwartek, 2 kwietnia 2015

                          Rozdział 4-,,Jest szansa''
Natsu:
Obudziłem się w gildii, w skrzydle szpitalnym. Wstałem i poszłem na duł do głównej sali, w środku trwała grobowa cisza. Wszyscy byli smutni a niektórzy płakali.
-Witaj Natsu milo że się obudziłeś.-powiedziala Mira z grymasem na twarzy najwidoczniej mającym przypominać uśmiech.
-Co się stało Mira?
-Naprawdę nic nie pamiętasz?-spytala zdziwiona.
-Hyymm pamiętam że poszłem z Happym i Lucy na misję i ją porwali, poszłem po nią, a dalej to już nic.
-Lucy nie żyje, kiedy Happy przyleciał Erza i Grey popędzili do was, a gdy tam dotarli zastali kąpletne piekło jeszcze trochę a zabiłbyś tamtych ludzi. Póżniej zemdlałeś i mamrotałeś że  pożałują i zemścisz się za śmierć Lucy.-powiedziała prawie szeptem.
Wszystkie wspomnienia wróciły (oprócz walki) śmierć Lucy, jej uśmiech i to jak znikła otulona złotą poświatą.
-To moja wina.-wyszeptalem i poczułem coś mokrego na policzku przyłożyłem dłoń ŁZY. Nie płakałem chyba od zniknięcia Igneela. Wszyscy w gildii spoglądali na mnie .
-Nie obwiniaj się Natsu- podwszła do mnie Erza, przytuliła i wybuchła niekontrolowanym szlochem.
Lucy:
Ciemność, wszędzie ciemność. Nie wiem gdzie jestem, przypomniałam sobie ostatnie wydarzenia.
-Czy ja... nie żyję?
-Nie -obok mnie pojawiła się moja mama.
-Walczysz o życie, nie poddawaj się, niedługo dowiesz się prawdy i wtedy się spotkamy. Do zobaczenia Lucy!
Świat Gwiezdnych Duchów:
W okręgu stalo wszystkie 12 zodiakalnych kluczy i Król Gwiezdnych Duchów w środku znajdowala się drobna blądwlosa dziewczyna z której z każdą sekundą ulatywało życie. Nikt nie wiedział jak się tam znalazła ale teraz to było nieważne trzeba ją uratować za wszelką cenę.
-Wtej sytuacji jest jedno wyjście ale nie obiecuję że się uda, nie jestem pewny swoich podejrzeń ale to jedyne co morzemy zrobić.
-Jakie ?-zapytali wszyscy chórem.
-Hoshi no jumo to bardzo silne zaklęcie, no dobrze nie ma co marnować czasu odsuńcie się.
Wypowiedział zaklęcie dziewczyna zaczęła świecić się jasnym światłem gdy zgasło w głowie usłyszał dobrze znany głos mówiący ,,DZIĘKUJĘ'' na co się uśmiechnął.(mam nadzieję że wiecie kto to powiedział.) ;)

                                                                                                                                            ~Hoshi        

środa, 1 kwietnia 2015

                                     Rozdział 3-,,Lucy umarła ''    

Lucy;
Obudziłam się w ciemnym pomieszczeniu bez okien. Pierwsza moja myśl-gdzie są moje klucze? Powoli uklękłam i spojrzałam w dół SĄ.Ucieszyłam się i chciałam po nie sięgnąć ale zobaczyłam kajdany na mojich nadgarstkach. Wstałam i przełożyłam nogin przez ręce po czym wyciągnęłam jeden ze złotych kluczy.
-Otwórz się bramo do lwa; Loki!
I nic.
-ach -westchnęłam jednak nie są tacy głupi założyli mi kajdany niwelujące moc.
-Ooo nasza księżniczka się obudziła.-Do pomieszczenia wszedł fioletowłosy mężczyzna.Na jego stwierdzenie prychnęłam pogardliwie.
-Co nie podoba ci się tu blądi? - Naplułam na jego buty, a co niech ma za nazwanie mnie ,,blądi''
-Osz ty, tak się bawić nie będziemy!-spoliczkował mnie na co do celi wszedł jakiś jego kolega.
-Ej Seiji, szef kazał by była cała.
-Nie moja wina że mnie sprowokała.
-Dobra ja nic mu nie powiem, bierz ją już czas.-zdezorientowana spytałam:
-Czas na co?
-Oto się nie martw mamy spotkanie z Salamandrem, a ty jesteś zakładniczką.
Stanęli po mojej lewej i prawej stronie in teleportowaliśmy się.
Natsu:
Gdy dobiegłem byla 11:00 nie mając wyboru po prostu czekałem.
-Natsu uratujemy ją prawda?-ze zmartwieniem spytał Happy.
-No jasne, przecież jesteśmy magami z Fairy Tail.-krzywo się uśmiechnąłem. Zamyślony siedziałem na kamiennej fontannie gdy nagle usłyszałem jakieś niepokojące dżwięki. Podniosłem głowę a przedemną pojawiały się kolejne osoby.Teleportacja dlatego nie mogłem ich wywęszyć.Na samym końcu pojawiła się Lucy ze spuszczoną głową w obstawie jakichś deóch osiłków.
-Lucy!!-gdy mnie usłyszała podniosła głowę i zobaczyłem czerwony ślad na jej policzku,  wściekłem się.
-Natsu!!
Na czele szajki pojawił się jakiś łysy koleś.
-Czego od nas chcesz?
-Od was nic, tylko od ciebie, chcę twojej mocy.
-Nigdy!-krzyknąłem i zacząłem walkę. Nagle jeden z nich kopnął Lucy w brzuch.
-Czemu jej to robicie?
-Jeśli dalej będziesz stawiać opór ona zginie!
-Co, no dobra ale macie jej nie ruszać.
-Co Natsu, nie rób tego!
Poddałem się i mnie skuli.
-Hehehe naprawdę jesteś taki naiwny?-powiedziawszy toi zyciągnął miecz z pochwy i podszedł do blądynki.
-Co nie, przecież mnie macie!
-A to nauczka!
Miecz świsnął i przebił kruche ciało Lucy na wylot.Spojrzałem na jej twarz na której widniał szczery uśmiech skierowany do mnie. Zaczęła upadać.
-Lucy, nie!!!!
Chwilę po dotknięciu jej ciała o bruk zaczęła mienić się złotym światłem, a gdy zgasł jej już nie było.Kazałem Happiemu lecieć po pomoc, straciłem kontrolę i dalej już nic nie pamiętam.

                                                                                                                                       ~Hoshi